Jak widać nietypowi pupile cieszyli się zainteresowaniem nie tylko uczniów ale także pracowników szkoły. Ptaszniki można było podziwiać tylko w terrariach (względy bezpieczeństwa) ale karaczany jeszcze nigdy nie doświadczyły tylu rąk ;) Największym powodzeniem cieszyły się karaczany madagaskarskie, ponieważ nie miały ona planów na ucieczkę i, wzięte na dłoń, spokojnie dały się podziwiać.

Małe, czarne owady z czerwonymi skrzydełkami i żółtymi oczami, czyli straszyki diabelskie, były zdecydowanie bardziej ruchliwe, ale również dały się wziąć na rękę. Wij kenijski tak bardzo przyczepiał się do dłoni swoimi baaardzo licznym odnóżami, że ciężko było go odczepić od skóry. ;)